Ta recenzja jest bardzo stara. Została opublikowana 5 lata 23 dni temu, to oznacza, że była pisana w czasie, kiedy dopiero zdobywałem doświadczenie w pisaniu. Moim zdaniem lepsze recenzje zaczęły się dopiero około 2008 roku, po dwóch latach zdobywania doświadczenia.
Simon Cable budzi się w szpitalu. Dowiaduje się, ze umarł na dwie minuty. Ale potem go ‘ożywili’. Niestety, przez te dwie minuty jego mozg wymazał mu dwa lata z życia. Nie pamięta zony, nie pamięta, ze jego brat nie żyje, nie pamięta romansu z narzeczona brata. Ale zaczyna sobie przypominać! I to całkiem sporo. Sny Simona są na tyle rzeczywiste, ze myśli on ze podróżuje miedzy rokiem 2000 a 2002. Widzi to, co było, ale dostrzega także ze może mieć wpływ na przeszłość. Postanawia cos zmienić, zmienić kawałek przeszłości, aby przyszłość była lepsza. Mężczyzna jednak nie wie, ze jest w wielkim bledzie, ze nie może się z czymś pogodzić, co już przesądzone.
Bardzo podobał mi się ten film. Świetnie odegrana postać Simona przez Ryan’a Phillippe. Bardzo klimatycznie, intrygująco, a na końcu na pewno zaskakująco. Ogłada się to z zapartym tchem do ostatniej minuty. A gdy już poznajemy zakończenie… to i tak zastanawiamy się ‘czemu tak, a nie inaczej’. Dobry film, jeden z tych, których nie da się tak szybko zapomnieć. Stara historia, stara fabuła ubrana w świeżość, można powiedzieć ‘odrestaurowana i ponownie oddana do użytku’. Bo niby nic tu nowego, a jednak ciekawy film. Polecam wszystkim.
