Ta recenzja jest bardzo stara. Została opublikowana 5 lata 1 miesiąc 10 dni temu, to oznacza, że była pisana w czasie, kiedy dopiero zdobywałem doświadczenie w pisaniu. Moim zdaniem lepsze recenzje zaczęły się dopiero około 2008 roku, po dwóch latach zdobywania doświadczenia.
Grupka entuzjastów uwalnia z laboratorium dzikie zwierzęta. Nie wiedzą jednak, że zostały on zarażone groźnym wirusem furii. 28 dni później w opuszczonym szpitalu budzi się mężczyzna. Wychodzi ze szpitala, spaceruje po opuszczonym Londynie. Na ulicach nie ma nikogo, stoją puste samochody. Wchodzi do kościoła, tam widzi skupisko trupów. Chwile potem, ksiądz chce go napaść i zabić. Z opresji ratują go dwie niezarażone osoby. Jim, bo tak ma na imię nasz bohater, dowiaduje się, ze wirus Furii spustoszył Anglię. Wraz ze swoimi wybawicielami odnajduje potem jeszcze dwójkę niezarażonych i razem wędrują do Manchesteru w poszukiwaniu pomocy.
Ciekawy, futurystyczny film zakwalifikowany, jako horror. Strasznie nie było, ale na pewno interesująco i wciągająco. Sam pomysł jak i opuszczony Londyn robi wrażenie. W 2007 roku planowany jest sequel – „28 tygodni później” – trochę się tego obawiam, ponieważ pierwsza część była świetna i jakakolwiek kontynuacja jakoś mi się nie widzi. Film kręcono kamerą cyfrową, co czasami przeszkadza, gdyż nie nadążą ona po prostu za szybką akcją, jednak ogólnie, dzięki niej jest całkiem klimatycznie. Właśnie – film posiada znakomity klimat, może nie aż takiej zbytniej grozy, ale zaciekawienia i zainteresowania, także jest godny uwagi. Polecam go wszystkim, nawet tym, którzy boją się oglądać horrorów (tak jak ja).
