closeTa recenzja jest bardzo stara. Została opublikowana 5 lata 1 miesiąc 12 dni temu, to oznacza, że była pisana w czasie, kiedy dopiero zdobywałem doświadczenie w pisaniu. Moim zdaniem lepsze recenzje zaczęły się dopiero około 2008 roku, po dwóch latach zdobywania doświadczenia.

Październik 2007. Prezydent Bush przybywa do Chicago, aby wygłosić przemówienie w sprawie ekonomii państwa. Towarzyszą temu spotkaniu niesamowite protesty. Na ulice Chicago wychodzą tysiące ludzi, aby pokazać swoją niechęć i nienawiść do prezydenta. Jednak ten, ze stoickim spokojem przybywa do Sheratonu, z uśmiechem na twarzy przemawia, a po wszystkim ściska ręce tych, którzy jednak go lubią czy podziwiają. I wtedy właśnie dzieje się to. Padają trzy strzały. Dwa celne. Ochrona szaleje, ludzie… wiwatują.

Świetnie zrobiony dokument! Oczywiście nie jest to prawda, a przypuszczenie, fikcja, fantazja reżysera. Do tytułowego wydarzenia jest wyśmienicie – napięcie jest budowane stopniowo, siedzimy i czekamy, kiedy w końcu będzie ta śmierć prezydenta. I w końcu jest, to się dzieje! A potem… a potem to już nie ma nic. Dochodzenie, szukanie winnych, niewinnych, rozprawy, wyroki… nuda. A pod sam koniec troszkę jeszcze nas zaskoczono i całość składa się na coś… innego. Taka ciekawostka filmowa, nowość. Obejrzeć… na pewno warto, choćby właśnie z tego względu, że to taka nowość. No i idealny montaż. Polecam.

Moja ocena: 7/10

Autor: Łukasz Mantiuk dodane 09 kwi 2007 o 15:11

Skomentuj


*