Film „300” (słownie „trzystu”) opowiada o bitwie po Termopile. Wtedy to właśnie, król Leonidas wbrew jakiejś tam najważniejszej radzie wziął trzystu najsilniejszych spartan i wyruszył bronić Sparty przed Persją. Wiedział, że Persów będzie dużo więcej wpadł na pomysł, aby stoczyć bitwę w wąwozie Gorące Wrota, takim przesmyku górskim. I tam właśnie toczy się cała akcja filmu – Spartanie walczą z Persami, i walczą, i walczą, aż w końcu coś idzie nie tak…
Bardzo negatywnie podchodziłem do tego filmu. Niesłusznie. Film jest czymś nowym, czymś na pewno ciekawym. Nieco brutalny, słaby fabularnie, jednak jest to wspaniałe widowisko. Do walk Spartan z Persami dorzucono kilka technik filmowych – zwolnienia, matriksowskie bullet-time’y itp. W taki oto sposób, film, który trwał pewnie by jakąś godzinę rozciągnął się do 117 minut. Razem daje to niesamowite widowisko, i nie jest to – jak wydawało mi się – beznadziejna ‘nawalanka’, bo pod tym wszystkim kryje się przesłanie - Przechodniu, powiedz Sparcie, tu leżymy - jej syny. Posłuszni jej prawom do ostatniej godziny
– czyli chodzi o to, aby Spartan zapamiętać.
Jak już wspomniałem film fabularnie zbyt ciekawy nie jest, postawiono głownie na widowisko. I rzeczywiście udało się. Widowisko jest niesamowite, powalające, fascynujące i w ogóle naj. Ale to wszystko, po za tym wszystkim, co i tak zrobiono na komputerze nie ma nic więcej. Jedyne, z czym wyjdziemy z kina, to „wow”, a po kilku dniach zapomnimy o filmie (w przenośni). Także, polecam film, jako rozrywkę, przedstawienie, pokaz - pod tym względem, na pewno warto.
Moja ocena: 7/10
11 maja 2008: Z perspektywy czasu stwierdzam, że 8 to trochę za dużo, dlatego film spada na ocenę 7/10.

