
Irene (Audrey Tautou) nie jest zwykłą kobietą. Nie idzie do pracy, żeby zarobić, nie gotuje obiadu, nie ma męża. Irene chodzi na przyjęcia, gdzie poznaje bogatych mężczyzn, tak, żeby oni jej wszystko kupowali. Tak właśnie poznała Jacques’a, z którym przyjechała właśnie do hotelu. W barze spotyka przystojnego kelnera, Jean’a (Gad Elmaleh), ale ten podaje się za gościa pensjonatu. Zabiera ją do najpiękniejszego apartamentu i tam spędzają upojną noc. Jedna Irene wyjeżdża z Jacque’sem. Mija rok. Irene znów się zjawia. Wtedy wychodzi na jaw kłamstwo Jean’a. Jednak drogi dwojga pójdą w tym samym kierunku, a Jean’a podąży w ślady Irene i zacznie spotykać się z piękną, bogatą kobietą. Czy mimo tych intryg, Jean i Irene będą razem?
Bardzo ciepła, francuska komedia. W końcu chyba odpowiednia rola dla Audrey Tautou. Nie mówię, że w poprzednich była zła, jednak w „Amelii” była jeszcze bardzo dziewczynkowata, natomiast w „Kodzie Da Vinci” była zbyt… sztywna? W sensie, że mało kobieca. Tutaj rozwinęła skrzydła, zmieniając sukienki, buty i torebki co pięć minut. Nie jest to w jakimś wybitnym scenariuszem, nieprzeciętnymi bohaterami. To po prostu jak już wspomniałem ciepła, Walentynowa propozycja. Mi podobała się bardzo, głownie za zasługą pani Tautou, która jest naprawdę ładna. Ogólnie polecam filmik, bo jest na co popatrzeć, czasem się zaśmiać… :)

