
Państwo McCallister ponownie wyjeżdżają na święta. Ponownie jest harmider, ponownie nie można nic znaleźć. Tym razem pani McCallister najbardziej zwraca uwagę na jednego ze swoich synów, Kevina. Nie zapomina go zabrać z domu. Jednak pośpiech na lotnisku sprawia, że cala rodzina wylatuje na Florydę, a mały Kevin do… Nowego Yorku. Jednak chłopiec znów się nie poddaje. Pamięta, ze w Nowym Yorku mieszka jego wujek i postanawia się tam zatrzymać. Jednak wujka nie ma, dom jest pusty. Pech sprawia ze Kevin spotyka w NY tych samych złodziei, co rok temu. Chłopiec zatrzymuje się w najlepszym hotelu miasta, a także postanawia po raz kolejny dać nauczkę złodziejom.
Kontynuacja hitu z roku 1990. Prócz podobnego pomysłu, do sukcesu przyczyniła się niezmieniona obsada aktorska. Ponownie mamy te same schematy: Kevin sam, pomysłowa zasadzka na złodziei, poznanie prawdziwego ‘ja’ osoby, której Kevin na początku się bał (cz.1 – sąsiadka, cz.2 – kobieta z parku). Kontynuacja dobra, jednak jak zwykle – pierwowzór lepszy. Nie mniej jednak, „Kevin sam w Nowym Yorku” podobnie jak „Kevin sam w domu” wyświetlany jest, co roku na Święta Bożego Narodzenia – zazwyczaj jednego dnia mamy cz. 1 a drugiego cz. 2 (24-25 lub 25-26). Obejrzeć na pewno warto, jednak za którymś razem jest już nudno, jak w przypadku oryginału.

