
Mattie ostatnio ma problemy ze swoim chłopakiem. Chcąc wyjaśnić wszystko idzie do jego mieszkania. Tam chłopak zachowuje się bardzo dziwnie, po czym wiesza się na kablu. Dziewczyna jest przerażona. Jednak w ciągu następnych kilku dni sytuacja w mieście robi się nieciekawa. Ludzie masowo popełniają samobójstwa, jakby cos odebrało im wolę i chęć życia. Mattie wraz z przyjaciółmi odkrywają, że Josh, jej chłopak, uwolnił jakiegoś wirusa, który tak wpływa na ludzi. Dziewczyna, a także nowo poznany chłopak, nabywca komputera Josha postanawiają rozwiązać problem – tylko czy to, aby na pewno będzie takie proste? Nie wiedzą, że wirus przenosi się nie tylko za pomocą komputera…
Cóż… Remake japońskiego horroru. Mi osobiście podobał się. Był mroczny, wciągał i przede wszystkim straszył. Mnie oczywiście, zaznaczając, że ja mam słabe nerwy. Ogólnie rzecz biorąc pomysł nowy nie jest, bo duchów w filmach było tysiące i wychodziły one z przeróżnych rzeczy – tutaj z komputerów. Jak już powiedziałem, mi się podobało, szczególnie sceny opuszczonego miasta. Jeśli chodzi o duchy, to straszne owszem, ale wyglądały jak zlepek duchów z Ringu, Klątwy i czegoś tam jeszcze. Ogólnie to polecam, w polskich kinach najprawdopodobniej w marcu lub kwietniu.

