
Początkowa scena filmu „Rzeka tajemnic” wpływa i zmienia życie trójki głównych bohaterów. Jimmy Markum (Sean Penn), Dave Boyle (Tim Robbins) i Sean Devine (Kevin Bacon) grają na ulicy, gdy piłka wpada do kanału zauważają świeżo wycementowany chodnik, na którym postanawiają się podpisać. Potem przyjeżdża samochód, a facet który z niego wysiada, porywa Dave’a pod pretekstem że jest policjantem. Chłopiec ucieka po czterech dniach, molestowany i skrzywdzony. Kilkanaście lat później każdy z tej trójki ułożył sobie życie. Znają się, ale dziś już „się tylko pozdrawiają”… Jimmy ma trzy córki i żonę, Dave ożenił się z kuzynkę żony Jimmy’ego, Sean natomiast jest detektywem w wydziale zabójstw, pół roku po rozstaniu z żoną. Ich drogi znów się zejdą, gdy najstarsza córka Jimmy’ego zostanie zamordowana. Sean wraz z partnerem z wydziału zabójstw, Whitney’em (Laurance Fishbourne), prowadzą dochodzenie, w którym dowody krok po kroku prowadzą do Dave’a. Czy molestowany w dzieciństwie Dave zabił córkę Jimmy’ego?
Kilka nominacji do Oscara (m.in. za Najlepszy Film), Oskar za Najlepszego Aktora pierwszoplanowego dla Sean Penna, drugi za drugoplanowego dla Tima Robbinsa, Złote Globy, Nagrody BEFTA… nie sposób wymienić wszystkie nagrody i nominacje, które otrzymał ten film. A jest za co. Poruszający dramat, z trochę martwą akcją, ale za to z narastającym do samego końca napięciem. Doskonale zarysowane postacie, scenariusz – dobry, ale na podstawie książki. Dobre kino, które polecam wszystkim fanom filmu. Dodam jeszcze, że trochę dziwi mnie tytuł filmu, ale co tam.

