Kill Bill vol.1 (2003)

„Kill Bill vol.1” to bardzo… dziwne i nietypowe dzieło znanego wszystkim Quentina Tarantino. Najpierw o samej fabule, która skomplikowana nie jest. Panna Młoda (Uma Thurman), której imienia nie znamy, w dniu swojego ślubu zostaje brutalnie pobita zmasakrowana, a jej mąż, a także wszyscy goście – zabici. Kobieta trafia do szpitala w stanie śpiączki, a budzi się z niej po 4 latach. Postanawia zemścić się, zabijając sprawców jej tragedii. Tak się składa, ze wie, kim oni są, gdyż kiedyś, jako Czarna Mamba, należała do ich grupy – Śmiercionośny Pluton Żmij.

Tu się zatrzymam. Film ten to przede wszystkim kunszt reżysera, który bawi się wszystkimi dostępnymi mu technikami. Film podzielił na działy, obraz jest raz czarnobiały, raz kolorowy a w pewnym momencie szary, a jedyne kolory to niebieskie oczy Umy Thurman i jej zielone kolczyki. Tarantino wplótł także do filmu znane, japońskie anime, a na sam koniec wszystkie rozdziały wymieszał tak, że nie ma tu linearnej fabuły. „Kill Bill vol.1” ma dwa woluminy, jak widać w tytule. W „vol.1” poznajemy całą historię Panny Młodej a także zemstę na dwóch wrogach z grupy Śmiercionośnych Żmij – Verenite Greek a.k.a. Kobra (Vivica A.Fox) i O-Ren Ishi a.k.a. Mokasyn Dalekowschodni (Lucy Liu). Obraz zostaje urwany w połowie, gdzie przypuszczam zacznie się „vol.2”.

Film jest trochę brutalny, krew tryska nienaturalnie na prawo i lewo. Jednak sceny walki całkiem, całkiem (dla fanatyków wręcz doskonałe) – jak to bywa w kinie – jeden człowiek potrafi zabić tyle ludzi, ile chce. Tu plusem jest, że nasza bohaterka też czasem obrywa. Dla mnie, drugim dużym plusem jest Lucy Liu – genialna, spokojna, opanowana. W końcowym rozrachunku… Polecam film, osobiście nie żałuję, że obejrzałem.

Moja ocena: 8/10

  Sty 13 2007, 15:07:40, link 
1. RaideR

Jak w 2004 roku chciałem ten film zobaczyć to przerwałem po 15 minutach bo nudny był :D
Musze jeszcze raz spróbować ;]


  Lut 01 2007, 05:01:36, link 
2. marmolada

doskonałe sceny walki-hehe. dla kogo? fanatyków? ale czego? chyba idiotów (czyt amatorów japońskich kreskówek)


  Mar 04 2007, 12:09:10, link 
3. Szybki_Gonzo

No takiego badziewia dawno nie widziałem. Nie znajduję w tym filmie żadnych wartości artystycznych, filmowych, i in. Naprawdę nie wiem czym można się zachwycić. Jedyne czego nie brakuje w filmie to czerownej farby. Film jest oddzwierciedleniem czyjeś bardzo chorej wyobraźni. Sceny walki, śmierci nie z tego świata. (...) Panna młoda po czterech latach śpiączki jako NN wreszcie się budzi wylatuje z kraju bez paszporu z białą bronią na pokładzie (!!??...). Jaki zamysł miał Quentin Tarantino tego nie wiem. Wprowadzenie kreskówki do filmu w tym przypadku było raczej wynikiem cięć budżetowych. Bardziej rozsądnym rozwiązaniem byłoby przekazanie środku na realizację projektu głodującej Afryce.


  Lip 04 2007, 10:54:31, link 
4. Michaś

Zgadzam się....FILM JEST OKROPNY.....FUUUUUUUUUUUU


  Lut 26 2007, 19:46:14, link 
5. Recenzje

Kill Bill vol.2 (2004)

„Kill Bill vol.2” to kontynuacja woluminu pierwszego. Vol.1 pojawił się w 2003 roku, natomiast cztery miesiące później w kinach pojawił się Vol.2. Zaczyna się rozdziałem szóstym, zasadnicza fabuła tyczy się tego samego. Panna Młoda[[...]


Dodaj swój komentarz