closeTa recenzja jest bardzo stara. Została opublikowana 5 lata 4 miesięcy 12 dni temu, to oznacza, że była pisana w czasie, kiedy dopiero zdobywałem doświadczenie w pisaniu. Moim zdaniem lepsze recenzje zaczęły się dopiero około 2008 roku, po dwóch latach zdobywania doświadczenia.

Po sukcesie „Marszu Pingwinów” Amerykanie postanowili zrobić bajkę o pingwinach. Daleko za kołem podbiegunowym mieszkają sobie pingwiny. Najpierw wyśpiewują swoją piosenkę serca, która jest jakby ‘wabikiem’ na płeć przeciwną. Potem panowie wysiadują jaja a panie idą zdobywać pożywienie. Na krótko przed ich powrotem rodzą się małe pingwinki. Wszystkie trafiają do szkoły, gdzie uczą się śpiewać. I tutaj mamy problem. Jeden z pingwinów, Mambo, zamiast śpiewać… tańczy. Niestety nikomu się to nie podoba, a szczególnie przywódcom stada. Mambo zostaje wygnany, na swojej drodze spotyka innych wygnanych – grupę Amigos, którzy podobnie jak on uwielbiają tańczyć, a o śpiewaniu nie widza nic. Niedługo po tym pingwiny mają nie lada kłopot – a mianowicie brakuje ryb. Nasz dzielny Mambo, wraz z przyjaciółmi postanawia odkryć gdzie są ryby i naprawić to.

Najpierw ponarzekam – momentami przynudnawy, trochę za trudny dla dzieci. Teraz pochwalę – świetny taniec, świetna muzyka. Ogólnie dobrze ogląda się stepujące czy śpiewające pingwinki. Historyjka lekka, zakończenie co najmniej dziwne, ale i też nie głupie. Jeśli chodzi o trudność dla dzieci – film porusza tematy odrzucenia, inności czy niezrozumienia przez innych – a wydaje mi się, że dzieci takich problemów jeszcze nie mają lub ich po prostu nie rozumieją. Ale ogólnie dobre, rozrywkowe kino – bardzo dużo muzyki, ciekawej i zabawnej. Jeśli lubicie pingwiny, to sobie obejrzyjcie ;) Wybór zostawiam Wam.

Moja ocena: 7/10

Autor: Łukasz Mantiuk dodane 07 sty 2007 o 2:05

Skomentuj


*