closeTa recenzja jest bardzo stara. Została opublikowana 5 lata 4 miesięcy 14 dni temu, to oznacza, że była pisana w czasie, kiedy dopiero zdobywałem doświadczenie w pisaniu. Moim zdaniem lepsze recenzje zaczęły się dopiero około 2008 roku, po dwóch latach zdobywania doświadczenia.

Najpierw dom, w którym mieszka zostaje przeznaczony do rozbiórki, potem dowiaduje się, że jego dziewczyna go zdradza, potem leci do swojego przyjaciela, Nicka Fishera, a na lotnisku zostaje okradziony. Ale to nie koniec pecha. W mieszkaniu zostaje wzięty za swojego przyjaciela. Najpierw porywają go ludzie Bossa, ten każe mu zabić syna Rabina. Potem porywają go ludzie Rabina i każą mu oddać dług. Tak właśnie, pokrótce, przestawia się pechowy dzień Slevin Kelevra. W rozwiązaniu tej zawiłej zagadki pomoże mu piękna Lindsey, sąsiadka z naprzeciwka. Jednak czy aby na pewno wszystko jest tak jak nam się wydaje?

Tu właściwie powinienem – nawet muszę – zakończyć krótkie opisywanie filmu. Ponieważ im więcej napiszę, tym frajda z oglądania filmu będzie mniejsza. Bo to właśnie jeden z filmów, o których wiedzieć lepiej jak najmniej. Owszem, mogę wam powiedzieć o gwiazdorskiej obsadzie – Josh Hartnett jako Slevin, Burce Willis, Morgan Freeman, Lucy Liu… Skoro takie gwiazdy są w tym filmie to znaczy że raczej jest ciekawy? Tak! Jest bardzo ciekawy. To przewrotna komedia kryminalna, w której do ostatniej sceny tak naprawdę nie wiemy, jaki będzie ten koniec. I to właśnie w filmie jest najlepsze. Siedzimy przez 110 minut, wgapieni w ekran i zastanawiamy się ‘co dalej?’. Nawet, gdy już domyślamy się ze zakończenie będzie takie, a nie inne – znów zmiana akcji, zmiana biegu wydarzeń i hop siup. Cieszy mnie niezmiernie, że w końcu, pod koniec 2006 roku pojawił się jakiś dobry, godny 10. film – a już myślałem ze ten rok to totalna, filmowa kicha – a jednak jest kilka perełek. Zdecydowanie polecam film!

Moja ocena: 10/10

Autor: Łukasz Mantiuk dodane 05 sty 2007 o 17:54

Skomentuj


*