„Requiem dla snu” to wstrząsająca opowieść o czterech bliskich sobie osobach. Rzecz dzieje się w Brooklynie. Sara Goldfarb otrzymuje telefon, iż dostała się do teleturnieju. Kobieta jest szczęśliwa, jednak nie jest zadowolona swoim wyglądem. Mimo podeszłego już wieku postanawia odchudzić się a jej celem jest piękna, czerwona suknia. Lekarz przepisuje Sarze kolorowe pigułki – czy pomogą? Harry Goldfarb, syn Sary wraz z dziewczyną, Marion Silver i przyjacielem Tyrone’m C.Love planują jak zarobić więcej pieniędzy, aby mieć na narkotyki. Postanawiają podzielić towar na części i zacząć ich sprzedaż. W szybkim czasie zbijają dużą sumę. Jednak coś zaczyna się psuć. Sara chudnie w zastraszającym tempie, dostawca Harry’ego i przyjaciół zostaje postrzelony a nałóg – czy to na tabletki odchudzające czy na narkotyki rośnie. Co zrobią nasi bohaterowie żeby zdobyć to, bez czego żyć nie mogą? Co będą w stanie poświęcić?
Film wstrząsający. W sposób dosyć drastyczny pokazuje, co może zniszczyć uzależnienie. Nie tylko życie, a może aż życie, ale to, co jeszcze ja zauważyłem to miłość. Uzależnienie może zniszczyć nawet miłość. Harry i Marion na początku tak szczęśliwi potem wszystko się psuje. Wszystko przez narkotyki, przez głód. Film obejrzeć trzeba, z wielu powodów. Główny to na pewno sam film, ale jest też wiele rzeczy, która potrafią zachwycić. Mowa tutaj o muzyce, która jest wprost porażająca. Wpasowuje się idealnie do klimatu filmu. Mowa także o wspaniałym klimacie, atmosferze ciągłego napięcia, zainteresowania i po prostu braku nudy! Film jest genialny, i obejrzeć trzeba! Nie ma innego wyjścia.

