Tyler Gage mieszka na przedmieściach Baltimore. Jest zwykłym, buntowniczym nastolatkiem. Jego przyjaciółmi są bracie, dwaj murzyni. Razem spędzają czas.
Nora Clark jest tancerką i uczy się w prywatnej szkole. Ma chłopaka, który właśnie wydaje płytę. Jest u progu kariery. Nora musi wymyślić układ choreograficzny, dzięki któremu będzie mogła uczęszczać do wykwalifikowanej Akademii Muzyki i Tańca.
Któregoś razu, Tyler ze znajomymi trafia na szkołę Nory, postanawiają sobie trochę się zabawić. Demolują i niszczą szkolny teatr. Pech sprawia, że przyłapuje ich ochroniarz, znajomi Tylera uciekają, a on ratując ich sam zostaje aresztowany. Sąd skazuje go na 200 godzin prac społecznych w szkole Nory. Sprzątając i zamiatając Tyler podpatruje jak Nora ćwiczy ze swoimi tancerzami. I tu kolejne zrządzenie losu – znajomy Nory ulega kontuzji, ona szuka kogoś w zastępstwie. I tu przychodzi jej z pomocą Tyler, który bez żadnej szkoły tańczy lepiej niż niektórzy po ich ukończeniu. W ten sposób będą spędzać ze sobą coraz więcej czasu, wymyślą znakomity układ i… :)
Jako że scenariusz jest oklepany – poznają się, zakochają się, poćwiczą a potem na koniec widzimy doskonały i powalający układ, skupię się właśnie na tańcu. I tu się nie zawiodłem, doskonale wszystko zgrane, dobrane, świetna muzyka. Film genialny nie jest, typowe kino rozrywkowe, ale obejrzeć można. Choćby po to, aby popatrzeć jak sobie tańczą. Bo ja lubię taniec, i ten film mi także się podobał. :) Dodatkowo bardzo do gustu przypadł mi plakat filmu.

