Kolejna komedia z Jim’em Carrey’em w roli głównej. Charlie wiódł pełne szczęścia życie ze swoją zona, jednak ona go zostawił wraz z trójką dzieci. Mężczyzna się załamał i przez wiele lat w jego umyśle rosło jego alter ego. Wychodzi ono na świat, jako Hank – kompletne przeciwieństwo Charlie’go. Pech sprawia, że Charlie pozna śliczną Irene, która jest w opałach. Charlie będzie musiał stoczyć walkę z własnym umysłem, aby pokonać Hanka a jednocześnie zdobyć serce Irene.
Cały film to podróż przez USA i ciągłe zamiany ról z Charlie’go na Hanka i odwrotnie. Dziwaczne, czasami wręcz okropne miny Carrey’a są na porządku dziennym, do tego dochodzi jeszcze Renee Zellweger i powstało właśnie takie coś. Nie podobało mi się. Za dużo było tu nudny, to, co miało śmieszyć nie śmieszyło. Właściwie to pozytywów w tym filmie nie znalazłem. Mimo, że lubię Renee, to ona też wypadła tu blado. A Carrey jak zwykle miał okazję popisać się swoimi ‘przezabawnymi’ i ‘przekomicznymi’ minami…, ale czy kogoś one jeszcze śmieszą? Nie polecam filmu, chyba, że ktoś się kocha w Jim’ie Carrey’u. Dwójeczkę daję tylko za Renee.

