Biografia genialnego matematyka Johna Forbesa Nasha. Historia rozpoczyna się, gdy młody Nash jest u progu swojej kariery. Przybywa on na Uniwersytet Princeton, aby rozpocząć matematyczne studia podyplomowe. Nie uczęszcza jednak na zajęcia, gdyż uważa, że książki ograniczają jego wiedzę. Wraz ze swoim lokatorem, Charlesem, spędza czas w pokoju na obmyślaniu teorii, która mogłaby mu pomóc zdobyć staż w jak najlepszej uczelni. I tak oto, genialny umysł Nasha obmyśla teorię, która pozwala mu na dopięcie celów. Mijają lata, sława Johna nie gaśnie. Otrzymuje on prestiżowe stanowisko naukowca i wykładowcy najlepszej wyższej szkoły nauk ścisłych w Stanach Zjednoczonych - Massachusetts Institute of Technology. Tam także poznaje Alicie Larde, swoją przyszłą żonę. John dostaje również propozycję pracy dla rządu USA – ma być szpiegiem, który będzie szukał tajnego kodu w czasopismach amerykańskich. Jednak z biegiem lat, zarówno studenci jak i najbliższa mu kobieta zauważają, że coś jest nie tak.
John choruje na schizofrenię, ląduje w szpitalu psychiatrycznym i zostaje poddany ciężkiej terapii. Silna, zdeterminowana Alicia postanawia pozostać przy mężu i wspierać go w trudnych chwilach. Po terapii, John przyjmuje tabletki, dzięki czemu staje na nogi, czuje się coraz lepiej. I tutaj kolejne przeszkody, leki mają swoje skutki uboczne – hamują one zarówno twórcze myślenie matematyka jak i jego popęd seksualny. John, Alicia i jego doktor postanawiają przezwyciężyć chorobę bez udziału leków. Nash ma przebywać wśród ludzi, wykładać na uczelni. Udaje mu się to. Choroba nie jest już tak silna, jednak trzy wyimaginowane przez niego postacie – sublokator Charles, jego siostrzenica, Marcee, a także pracownik Rządu USA, William Parchem stale są przy Johnie, jednak ten ich ignoruje. W 1994 roku, za swoje zasługi dla matematyki John Forbes Nash otrzymuje nagrodę Nobla, podczas ceremonii wygłasza przepiękną mowę o miłości, skierowaną do swojej żony, Alicii.
Jestem oczarowany tym filmem. Mógłbym go oglądać, co najmniej raz w miesiącu. Poruszający, głęboki i przede wszystkim doceniony – otrzymał 4 Oscary i wiele wiele innych, prestiżowych nagród. Cały film jest do pewnego momentu dla nas zagadką, a mianowicie oglądając, myślimy, że wszystko, co widzimy to normalnie napisana, sfilmowana biografia jakiegoś tam matematyka, jednak od połowy filmu dowiadujemy się, że większość widzianych wcześniej scen to zmyślony, sztuczny świat mózgu Johnego Nasha. Doskonały scenariusz, piękna muzyka, dobrzy aktorzy. Obraz ma także dużą skalę czasową, zaczyna się w roku 1947, a kończy już w 1994. Jak już wspomniałem jestem zachwycony i polecam każdemu ten film! Bo warto!

