Jest rok 2027. Od 19 lat ludzie na świeci tylko odchodzą. Odchodzą, umierają a nie rodzą się nowe stworzenia. Rasa ludzka popadła w bezpłodność i zbliża się ku wymarciu. Wszelkie miasta obumarły, pozostał jeszcze Londyn. Władze Wielkiej Brytanii ogłosiły, że każdy obcokrajowiec jest imigrantem. Zaczynają się masowe deportacje. Film zabiera nas w podróż przez zatracony świat, który powoli sam się zgładza. Bohater – Theodore Faron – dzięki swojej byłej żonie poznaje dziewczynę, która jako pierwsza od wielu lat jest w ciąży. Jednak pech sprawa, że jest ona imigrantką. Theo zdobywa nielegalne papiery dziewczynie i chce ją zawieźć do lekarzy, aby ci mogli zbadać, dlaczego jej akurat się udało. Jednak nie będzie to takie łatwe, gdyż ulice, domy i całe miasta wyglądają jak podczas wojny, wciąż słuchać strzały, wybuchy…
Obraz… co najmniej przerażający. I pomysł! W końcu coś nowego. Dużo scen przypomina sceny z filmów o I czy II wojnie światowej. Ciekawie także zrobiono ujęcia kamery – podąża ona za bohaterem, dzięki czujemy się tak jakbyś uczestniczyli w tym dramatycznym filmie. Polecam obejrzeć ten, choćby ze względu, że w końcu to ‘coś’ nowego. Mnie tylko nie zadowoliło zakończenie… było takie nijakie, tak jakby nie wykorzystano potencjału filmu… Ale może tak miało być? Nie mniej jednak, polecam.

