Ta recenzja jest bardzo stara. Została opublikowana 5 lata 7 miesięcy 13 dni temu, to oznacza, że była pisana w czasie, kiedy dopiero zdobywałem doświadczenie w pisaniu. Moim zdaniem lepsze recenzje zaczęły się dopiero około 2008 roku, po dwóch latach zdobywania doświadczenia.
Od pamiętnego sukcesu Shreka zasypywani jesteśmy produkcjami ‘podobnymi’. I jak jednym wychodzi to na dobre, innym już niekoniecznie. „Dżungla” to opowieść o zwierzątkach. Lew Sebastian wraz ze swoimi przyjaciółmi musi ‘odwiedzić’ tytułową dżunglę, aby uratować swego syna, Franka. Franek uciekł z zoo do dżungli, po to, aby nauczyć się ryczeć, jak przystało na prawdziwego lwa. Sęk w tym, ze Gd tylko wsiądzie do ‘dużej, zielonej skrzyni’ już żałuje tego. Ale odwrotu nie ma. Sebastian, żyrafa Bożenka, wąż Ksysiek, koala Bazyl i wiewiórka Benek przemierzają Manhattan, następnie ocean, aby odnaleźć Franka.
Opowieść… no można powiedzieć, że ‘to już było’. Oczywiście od razu przychodzi na myśl ‘ „Madagaskar”, – co lepsze? Myślę, że obie produkcje bardzo podobne, obie mają sporo ciekawych tekstów, obie także do ideałów nie należą. Obejrzeć, choćby dla zabicia nudy, czy aby się odrobię oderwać od szarej rzeczywistości, można.
Moja ocena: 7+/10
Jesteśmy jedna rodzina… oprócz tego włochatego, jakiś mutant, czy jak :|
E, ptaki, jakie to uczucie jak sie komus kolana zginają w drugą stronę?
- Ja dalej nie biegnę!
- Dobra, ale jakby co to mogę cie poturlać
- Jesteś lew jak ta lala! Nie ważne skąd pochodzisz, z zoo, z dżungli… czy z akwarium.
- Co to było?
- Bożena, twoja dzienna dawka witaminy B, bejbe
