Ta recenzja jest bardzo stara. Została opublikowana 5 lata 8 miesięcy 11 dni temu, to oznacza, że była pisana w czasie, kiedy dopiero zdobywałem doświadczenie w pisaniu. Moim zdaniem lepsze recenzje zaczęły się dopiero około 2008 roku, po dwóch latach zdobywania doświadczenia.
Maggie właśnie skończyła studia. Jej tata, były champion wyścigów NASCAR postanawia w nagrodę kupić córce auto. A że go nie stać na coś luksusowego, obydwoje wybierają się na pobliskie złomowisko. Po długich poszukiwaniach Maggie wybiera starego garbusa, który jak na złość nie chce jej słuchać. I to dosłownie – samochód robi, co chce. Cały film opowiada o tym jak Maggie próbuje zaprzyjaźnić się z samochodem, a ten pomaga jej zdobyć serca bliskiego kolegi i wygrać zawody NASCAR, w których udział bierze zupełnie przypadkiem.
Bajeczka, taka lekka, powiewna. Zwykły filmik nic do niczego niewnoszący. Z tego, co zauważyłem to Linsday Lohan potrafi grać tylko takie głupkowate role, w nie mniej głupkowatych filmach. Czasem można się nawet zaśmiać, jednak rzadko… Arcydzieło to to nie było.
