I kolejna kontynuacja za nami. O tym filmie dużo mówiono. Ale czy właściwie ten szum nie był po to, aby ukryć nienajlepszy film?
Tym razem w różnie dziwaczne misje Ethan wplątano miłość. Tak, tak. Ethan „prawie” przeszedł na emeryturę i wziął ślub. Oczywiście jego żona nic nie wie o drugim życiu, tajnego agenta, męża. Dopiero, gdy zostanie porwana a na końcu oczywiście odratowana dowie się wszystkiego.
Ale po kolei. Ethan ponownie musi wykonać misję niemożliwą. Cały film kręci się wokół tajemniczej Króliczej Łapki. To ją Ethan musi ukraść, aby uratować żonę. W całość jest jeszcze wplątano wątek ze zdradą w agencji, wszystko trochę – jak zwykle w M:I – jest pomieszane.
Ogólnie wrażenia pozytywne. Z jednej strony porządna dawka pościgów, strzelanin, itp., z drugiej strony trochę nie pasuje w takim filmie wątek miłosny, małżeństwo etc. Jedna scena nawet była łudząco podoba do sceny z „Pan & Pani Smith” (Ethan i Lindsay, on strzela przed siebie, ona go osłania – państwo Smith wychodzą w podobny sposób z budynku pod koniec). Film jest także nie do końca, nazwałbym to „zakończony” – Ethan na końcu nie odchodzi z agencji, tylko ma się zastanowić nad tym, ale nie to tak pali w oczy. Czym do licha, jest ów Królicza Łapka? Czy w ogóle się kiedykolwiek tego dowiemy? Bo 4 część byłaby już naciągana (nie mówię, że ta nie jest) no, ale jakieś wyjaśnienia nam się należą… I scena ze „zmartwychwstaniem” Ethana grubo przesadzona.
Podsumowanie? Gorzej od jedynki, dużo gorzej – ale znacznie lepiej od dwójki. Do kina wybrać się można, choćby dla tych wszystkich efektów, ale podobne wrażenie będzie po obejrzeniu w domu – wybór należy do was.

