Ta recenzja jest bardzo stara. Została opublikowana 5 lata 8 miesięcy 19 dni temu, to oznacza, że była pisana w czasie, kiedy dopiero zdobywałem doświadczenie w pisaniu. Moim zdaniem lepsze recenzje zaczęły się dopiero około 2008 roku, po dwóch latach zdobywania doświadczenia.
Dziesięcioro na pozór obcych sobie ludzi ulewna burza zmusza do zatrzymania się w obskurnym, przydrożnym motelu. Na początku zostaje nam przedstawione, w jaki sposób wszyscy lądują w tym miejscu. Szczęśliwa rodzina, mama, tata i syn, znana aktorka i jej kierowca, dziewczyna na telefon, para zakochanych, która wzięła kilka godzin wcześniej ślub, policjant eskortujący seryjnego mordercę, i właściciel motel – to głowni bohaterowie. Każdy z nich, jeden po drugim będzie ginął w różnych okolicznościach, a zabójca przy każdej ofierze pozostawiał kolejny kluczyk do pokoju – od 10 do 1. Bohaterzy starają się domyśleć, co ich tu sprowadziło, każdy z nich ma swoje tajemnice, i jak się okazuje każde z nich urodziło się tego samego dnia, a nazwiska to nazwy stanów USA.
W kolejne losy wplątany jest jeszcze jeden wątek. Sędzia i adwokaci przyglądają się sprawie seryjnego mordercy, który cierpi na rozdwojenie jaźni. Został on już skazany na wyrok śmierci, jednak pojawiły się nowe dowody i muszą oni jeszcze raz przyjrzeć się tej sprawie. Z biegiem filmu dowiadujemy się, że to, o czym rozmawiają ów ludzie to właśnie ta druga fabuła filmy, sceny z motelu. Okazuje się, że to wszystko jest wymysłem chorej wyobraźni seryjnego mordercy.
Film jest bardzo pokręcony, ale i trzymający w napięciu. Nawet, gdy już jesteśmy pewni, kto jest mordercą i co stanie się dalej – zakończenie jest nieprzewidywalne. Polecam także obejrzeć film dwukrotnie, dużo łatwiej będzie go zrozumieć. Mnie osobiście film podobał się bardzo i lubię tego typu filmy, zaskakujące i trzymające w napięciu.
