Miłością do Jennifer Aniston pałam od zawsze. Ludzie podzielili się na “team Aniston” oraz “team Jolie”, od kiedy obie biły się o Brada Pitta. Ja tam obydwie uwielbiam i do żadnego teamu nie należę. Miłością do Aniston ostatnimi czasy zacząłem pałać jeszcze bardziej, ponieważ postanowiłem od nowa obejrzeć wszystkie sezony „Przyjaciół”. W czasie seansu filmu „Dorwać byłą” byłem mniej więcej w połowie, dziś zakończyłem oglądanie tego ponadczasowego serialu, a Aniston wielbię i wielbić będę zawsze (…jak i pozostałą piątkę „Friendsów”, nałogowo zacząłem oglądać ich wszystkie późniejsze filmy). Dobra, ale to nie miejsce na pisanie o tym, oto komedia „Dorwać byłą”.
Milo (Gerard Butler) oraz Nicole (Jennifer Aniston) byli kiedyś małżeństwem. Rozstali się w kłótni i dziś każde z nich prowadzi swoje życie. On jest łowcą głów, ona dziennikarką. Los sprawia, że kolejnym zadaniem Milo ma być właśnie Nicole. A ta właśnie trafia na świetny temat, który może okazać się dla niej żyłą złota…
„Dorwać byłą” to standardowa, aczkolwiek zabawna komedia. Duża zasługa w tym głównych aktorów, którzy już chyba na dobre zagościli w repertuarze komediowym (szczególnie Aniston…). Atrakcyjny jest również drugi plan, który wypełnia lukę, gdy Gerard i Aniston nie wiedzą, co dalej mają zrobić. Akcja nie wlecze się, można nawet rzec, że stosunkowo szybka, przez to zabawa jest przednia. Morał filmu jest oczywisty, stara miłość nie rdzewieje, a takie rozwód czy rozstanie to czasem nawet na dobre może wyjść – jeśli oczywiście jest miłość.

Po raz kolejny mamy tu zderzenie idioty z pięknotką. Naprawdę, gdyby ktoś chciał pisać pracę licencjacką/magisterską na ten temat, to miałby tyle filmów do wyboru, że szok. Milo, co chwila wyzywa swoją byłą, że to zimna suka, że to praca ważniejsza, że to i tamto… ona nie pozostaje mu dłużna – oprócz tego, że musi wyglądać ładnie i nienagannie, zarzuca mu, że jest głąbem, kretynem i się nie myje. Koniec końców chyba każdy wie jak to się skończy. I może to i dobrze, takie zakończenia raczej oczekujemy po takich filmach.
„Dorwać byłą”, komedia Andy’ego Tennanta, specjalisty od komedii romantycznych („Nie wszystko złoto, co się świeci”, „Hitch”, „Dziewczyna z Alabamy”) spodoba się, jeśli ktoś ma ochotę na właśnie taką prostą, efektowną i szybką komedię. Do wyłączenia mózgu, odpoczęcia, obejrzenia i zapomnienia. Tylko tyle, albo aż tyle. Jak kto woli, mnie się tam podobało. Aniston ♥





Dzisiaj wszystko trzeba zrobić lepiej, mocniej i w 3D. I tak ze starego „Zmierzchu Tytanów” (nie widziałem) zrobiono nowe „Starcie Tytanów”. Obowiązkowo w 3D i z plejadą gwiazd – tutaj, w roli głównej, wschodząca gwiazda, pan Avatar – Sam Worthington. Fabuła trochę podobna do „

Mitologia grecka (I w ogóle jakakolwiek) to tak rozległy temat, że śmiało można by raz do roku robić jeden film opowiadający którąś z historii. Co ciekawe, w 2010 powstały dwa filmy wykorzystujące mity – jeden z nich to „Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy - Złodziej Pioruna”. Mitologia w wersji soft od twórcy pierwszych dwóch części „Harrego Pottera” – Chrisa Columbusa.

Istnieje stara, irlandzka tradycja, że w roku przestępnym, 29 lutego kobieta może oświadczyć się mężczyźnie (jakby nie patrzeć, to przecież kobiety tak walczą o równouprawnienie, że taka możliwość powinna istnieć zawsze, no, ale…). I właśnie ta tradycja będzie główną osią nowego filmu z Amy Adams w roli głównej.
Jakiś dawny czas temu, jak jeszcze nie było wiadomo, że Tim Burton nakręci „Alicję w Krainie Czarów” to naprawdę sobie pomyślałem, że gdyby on się za to wziął, to powstałoby arcydzieło. Rozmyślałem, że mógłby nakręcić właśnie „Alicję…” albo „Czarnoksiężnika z Krainy Oz”. Z jego wyobraźnią… no i Burton zabrał się za „Alicję w krainie czarów” oraz „Alicję po drugiej stronie lustra”. Dla Disneya. Arcydzieło nie powstało. 

Postapokaliptyczny świat, ludzie jak zwierzęta, zniszczona natura, zdemolowane domy i całe miasta… czyli co by było, gdyby… lubię takie filmy. Oto „księga ocalonych”, gdzie cała akcja kręci się wokół jednej książki.
Jak ja to lubię, wręcz uwielbiam, gdy znany, wielki, ceniony reżyser, który nakręci coś wielkiego i bardzo dobrze przyjętego postanawia na zrobienie czegoś kompletnie odwrotnego. Peter Jackson, którego przedstawiać nikomu nie trzeba zrobił bardzo skromny dramat fantasy, z nominowaną trzy lata temu do Oscara Saoirse Ronan, w roli głównej.
Richard Kelly nakręcił w swojej karierze jeden z najlepszych filmów w moim prywatnym (nieistniejącym) ranking najlepszych filmów świata. Mowa o „

Gdy Ania Dąbrowska zgadza się na napisanie i zaśpiewanie piosenki do filmu to są dwie możliwości: albo jest on bardzo dobry, albo zapłacono jej dużo pieniędzy. Postanowiłem się przekonać jak jest z filmem „Nigdy nie mówi nigdy”, do którego powstała piosenka o tym samym tytule sygnowana przez artystkę. 
